| Opowiadanie spod brzozy Do Towstuna z pieczary Zhyvit zdavlyuye yayechka Nigdy nie odkryjesz mej tożsamości napisał mi zbuk |
| Opowiadanie spod brzozy Do Towstuna z pieczary Zhyvit zdavlyuye yayechka Swego czasu adin Towstun zapodał mi - nigdy nie odkryjesz mej tożsamości. Zadaję sobie pytanie - czy jest mi do czegokolwiek potrzebna tożsamośc Towstuna z internetu? Nie - nie jest mi do niczego potrzebna. Gdyby Towstun żył, był, obok mnie. Gdyby Towstun nadepnął mi na wielki palec u stopy, lub nawet na mały palec u stopy. Mógłbym wtedy Towstuna kopnąć w zhyvit. Tovstun z internetu jest mi obojętny, bo to postać abstrakcyjna, mogę sobie tą postać wyobrażać jako szczyny - na ten przykład. Idziesz do parku na spacer, widzisz, leży coś, szare, nie rusza się i smierdzi. Tak, to twój mózg. Zgubiłeś mózg, nic go nie zjadło, ale zaśmierdział się. Śmierdzi jak ty cały. Nawet bez tego mózgu - śmierdzielu. Widział ja swego czasu wielką kupę sadła. Było lato, był zlot radioamatorów i krótkofalowców. Wielka kupa sadła, przemieszczała się w pomieszczeniu otwartym, lecz bez klimatyzacji. Wielka kupa sadła, jako odnóża miała poniżej dupy - tłuste galaretowate uda. A w miejscu gdzie kończy się dupa a zaczynają galaretowate uda - plama śmierdzącego potu. Krocze zapewne odparzone, nie zasypane talkiem, lub pudrem na odparzenia. Widział ja wielokrotnie tą wielką kupę sadła siedzącą na czymś - chyba ekstra siedzisko dla wielkiej kupy sadła. Kupa sadła miała na spaśnych udach lapka z donglem w gniezdzie USB. Zapewne oglądał penisy osła, lub muła i marzył o tym aby takiego penisa miał on sam, lub choćby połowa tej długości. Mógłby się wtedy onanizować. Bo jego penisk jest może i odpowiedniej wielkości - ale w brzuchu, w podbrzuszu. Nie chcę się pastwić nad wielka kupą śmierdzącego spoconego sadła - nie zapodam foto z plamą potu na dupie. |