NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » POGADUCHY KRÓTKOFALOWCÓW » WEHRMACHT NA PODSŁUCHU. CZEGO ALIANCI DOWIEDZIELI SIĘ OD PODSŁUCHIWANYCH JEŃCÓW?

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Wehrmacht na podsłuchu. Czego alianci dowiedzieli się od podsłuchiwanych jeńców?

Zabijanie było rutyną lub przyjemnością
  
white.culson
22.02.2018 10:52:05
poziom 4



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja: US-TN Pulaski Lincoln St.

Posty: 373 #2520560
Od: 2017-11-15
Obrazek



Wehrmacht na podsłuchu. Czego alianci dowiedzieli się od podsłuchiwanych jeńców?

W czasie II wojny zachodni alianci nagrywali rozmowy wziętych do niewoli żołnierzy niemieckich. Wyłania się z tego obraz ludzi, dla których zabijanie było rutyną lub przyjemnością.

W czasie II wojny w szeregach armii niemieckiej służyło 18 milionów ludzi – ponad 40 proc. męskiej populacji III Rzeszy. Do wiosny 1945 r. milion żołnierzy armii Hitlera dostał się do niewoli zachodnich aliantów. Większość osadzono w zwykłych obozach jenieckich, ale ponad 13 tys. trafiło do specjalnych ośrodków w Trenton Park i Latimer House w Wielkiej Brytanii oraz do Fort Hunt w amerykańskim stanie Wirginia. Tam alianci potajemnie podsłuchiwali ich rozmowy. Chcieli mieć informacje o strategii niemieckich sił zbrojnych. Brytyjczycy interesowali się przede wszystkim ważnymi oficerami. Amerykanie nagrywali także rozmowy wojskowych niższych stopniem.

Rozkosz przed śniadaniem

20 tys. protokołów z podsłuchów jeńców wojennych zostało spisanych na 150 tys. stron. Wynika z nich, że żołnierze mówili z obojętnością o egzekucjach, gwałtach i mordowaniu. Mężczyźni w mundurach koloru feldgrau, pochodzący przecież z poboru, często szacowni ojcowie rodzin, już po kilku dniach tracili opory przed zabijaniem, a potem przelewanie krwi sprawiało im przyjemność. Spokojnie ujął to pewien podporucznik biorący udział w egzekucjach: „Pierwszego dnia pomyślałem: cholera, rozkaz jest rozkazem. Czwartego dnia miałem już z tego uciechę”. 30 kwietnia 1940 r. pilot Luftwaffe Pohl opowiadał zwiadowcy Meyerowi: „Drugiego dnia wojny w Polsce musiałem zbombardować dworzec w Poznaniu. Osiem spośród 16 bomb uderzyło w miasto, między domy. Nie sprawiło mi to radości. Trzeciego dnia było mi to obojętne, czwartego dnia miałem z tego zabawę. Ściganie po polu pojedynczych żołnierzy ogniem karabinów maszynowych i zostawianie ich tam z kilkoma kulami w kręgosłupie było naszą rozkoszą przed śniadaniem.

Brytyjczycy i Amerykanie chcieli dzięki podsłuchom zdobyć bezcenną wiedzę o strategiach wojskowych Wehrmachtu.

Meyer: Ale walczyliście tylko przeciwko żołnierzom?
Pohl: Także przeciwko ludziom [cywilom – przyp. aut.]. Atakowaliśmy kolumny na drogach. Byłem w całym łańcuchu [samolotów – przyp. aut.]. Maszyna trzęsie się, leci jedna za drugą, wtedy zakręt w lewo i ognia ze wszystkich luf... Widzieliśmy wylatujące w powietrze konie.
Meyer: Do diabła z tymi końmi... Nie?
Pohl: Koni było mi żal, ale ludzi wcale nie”.

O kampanii francuskiej w 1940 roku:
„Zotlöterer: Zastrzeliłem Francuza od tyłu. Jechał na rowerze.
Weber: Z bardzo bliska?
Zotlöterer: Tak.
Heuser: Czy Francuz chciał cię wziąć do niewoli?
Zotlöterer: Bzdura. Chciałem mieć ten rower”.

Podobnych rozmów było wiele, ciągnęły się godzinami, bez refleksji, skruchy, poczucia winy.

To była świetna zabawa!

Kapral Fischer, pilot myśliwca Bf 109, walczący nad Wielką Brytanią, w liście z 20 maja 1942 r. pisał: „Mogę powiedzieć, że zabiłem wielu ludzi w Anglii! W Folkestone mieliśmy [mowa o całym pułku, a nie myśliwcach – przyp. aut.] wyraźny rozkaz, aby zrzucać bomby na domy. W naszym pułku nazywało się to »profesjonalnym sadyzmem«. Polowałem na wszystko, na autobusy, na pociąg pasażerski. Mieliśmy rozkaz, aby zrzucić bomby bezpośrednio na miasta. Strzelałem do pojedynczego rowerzysty!”. Inny pilot nazwiskiem von Greim zwierzał się rozmówcy: „Raz przeprowadziliśmy atak z niskiego pułapu nieopodal Eastbourne. Kiedy tam nadlecieliśmy, zauważyłem, że przy kościele odbywał się bal lub coś w tym stylu: widziałem kobiety w letnich sukienkach i orkiestrę. Było nas dwóch, przeprowadzaliśmy zwiad na niskim pułapie. Zawróciliśmy i polecieliśmy w ich stronę. Kiedy byliśmy blisko, otworzyliśmy ogień z broni pokładowej. To była świetna zabawa!”

W podobnym tonie wypowiadali się członkowie załóg okrętów podwodnych. Porucznik Wolf Dietrich Danckworth, członek załogi U-224, wspominał: „Kiedy podążaliśmy za konwojem, zawsze przypominało mi to tropienie owiec silnie chronionych przez psy. Psy to korwety, owce to statki, a my krążyliśmy wokół nich jak stado wilków, które wyczekuje na moment, aby wślizgnąć się do stada, zaatakować torpedami i wycofać się, a potem ponowić atak. Najlepszą zabawą są polowania!”.

W czasie wojny alianci stracili 5150 statków handlowych, na których zginęło ponad 30 tys. marynarzy.

Zastrzeliłeś kobietę?

Żołnierze Wehrmachtu stacjonowali w podbitych krajach i mieli do czynienia z ludnością cywilną. Jakiekolwiek działania skierowane przeciwko armii okupacyjnej powodowały ich akcje odwetowe kierowane gównie przeciwko cywilom. Nieznany z imienia żołnierz Greicke wspominał: „To było w Rosji. Oddział został wysłany do wsi, gdzie wpadł w zasadzkę i został wybity. W rezultacie wysłano drugi oddział. W tej wsi mieszkało 50 osób i 49 z nich zostało rozstrzelanych, a ostatnia powieszona, aby mieszkańcy sąsiednich wiosek wiedzieli, co się stanie, jeśli niemieccy żołnierze zostaną zaatakowani”.
Żołnierze Franz Kneipp i Eberhard Kehrle opisywali, jak odpowiadali na ataki partyzantów:
„Kehrle: Na Kaukazie, kiedy byłem z 1. Dywizją Górską, jeden nasz żołnierz został zabity, porucznik nie musiał wydawać rozkazów, wiedzieliśmy, co robić: broń w gotowości i… kobiety, dzieci, wszyscy!
Kneipp: U nas grupa partyzantów zaatakowała transport z rannymi żołnierzami i zabili wszystkich. Pół godziny później zostali złapani nieopodal Nowogrodu. Zmasakrowaliśmy ich karabinami maszynowymi i pistoletami.
Kehrle: Powinni byli ginąć powoli, a nie zostać zastrzeleni”.

Żołnierze rozmawiali o polityce. Zgadzali się co do pryncypiów. Przykładem jest nagranie z października 1940 roku:
„Ubricht: Widział ktoś z was, jak gestapo zabiera dosłownie wszystko? Zwłaszcza jak to się dzieje teraz w Polsce?
Harrer: W Norwegii też. W Norwegii też mieli sporo pracy ostatnio.
Steinhauser: Naprawdę?
Ubricht: Zabili pewną liczbę niepokornych norweskich oficerów.
Harrer: Z pewnością nawet jeśli okupowalibyśmy Anglię, nie moglibyśmy się tak swobodnie poruszać jak we Francji.
Steinhauser: Nie uważam tak. Byłaby zapewne pierwsza próba [ataku na siły okupacyjne – przyp. aut.]. Ale jeśli każdy mężczyzna w mieście zostałby zabity, ataki szybko by ustały. Nie byłoby żadnego problemu, Adolf użyłby wszystkich niezbędnych środków, aby zgnieść wrogą nam aktywność na tyłach. Wiecie, jak to wygląda w Polsce.
Harrer: Świetnie!”.

Z nagrań Brytyjczyków i Amerykanów wyłaniał się obraz niemieckich żołnierzy jako degeneratów, dla których mordowanie innych ludzi to zabawa i/lub przyjemność.

Żadna z tych opowieści nie wzbudziła oburzenia, gniewu lub słowa sprzeciwu żołnierzy przebywających w tym samym baraku. Jak w każdej tego typu rozmowie żołnierzy pojawiały się wątki spędzania wolnego czasu oraz kobiet:
„Müller: Kiedy byłem w Charkowie, niemal całe miasto zostało zniszczone, oprócz centrum. Piękne miasto i wspaniałe wspomnienia. Wszyscy mówili choć trochę po niemiecku – uczyli się w szkole. W Taganrogu też, było tam świetne kino i wspaniała kawiarnia w pobliżu plaży. Podróżowaliśmy parowcem, to piękny kraj. Wszędzie widzieliśmy pracujące kobiety.
Faust: O, to pięknie!
Müller: Były zatrudnione przy budowie dróg – przepiękne dziewczyny, przejeżdżaliśmy w pobliżu, po prostu wciągnęliśmy jedną z nich do samochodu opancerzonego, zgwałciliśmy i wyrzuciliśmy na drogę!”.

Od czerwca 1944 r. również ludność cywilna na zachodzie Europy stała się ofiarami zbrodni wojennych.
„Enziel: „Oberjäger [starszy strzelec – stopień używany w Luftwaffe, w tym w oddziałach spadochroniarzy – przyp. aut.] Müller z Berlina był snajperem, zastrzelił kobietę… wycelował i zastrzelił z zimną krwią.
Heter: A ty zastrzeliłeś kiedyś kobietę?
Enziel: Tylko z dużej odległości. Nawet nie wiedziała, skąd nadleciał strzał”.

Włoskie brudne kundle

Niemieccy żołnierze nie walczyli i nie okupowali Europy sami. U ich boku były armie sojuszników: Włoch, Rumunii, Węgier, Bułgarii, Słowacji, Finlandii, Chorwacji, ochotnicy z państw okupowanych, jak również państw neutralnych, np. Hiszpanii. Najgorsze zdanie mieli Niemcy o Włochach. Postrzegali ich jako niezdatnych do walki: „brak im pewności siebie”, „brudne kundle”, „poddają się, kiedy tylko pojawiają się poważniejsze problemy”, „można ich tylko określić tak: 130 tys. Włochów to 10 tys. Niemców”. W rozmowach przewijały się też dowcipy, jak ten, że jeśli wrogami Niemców byliby Włosi, to do ich pokonania wystarczyłyby dziewczęta z BDM (Związek Niemieckich Dziewcząt) i oddziały stworzone z leciwych rolników. Słowaków i Węgrów oceniali jako niewiele wartych i unikających walki z Rosjanami, Rumunów jako „o dziwo, dużo lepszych niż w poprzedniej wojnie”, za to wysoko cenili żołnierzy hiszpańskich z ochotniczej Błękitnej Dywizji: „stanowią przerażającą zbieraninę, ale z wojskowego punktu widzenia są świetnymi żołnierzami”.

Taka piękna walka

Jeden z amerykańskich oficerów podczas starć w Normandii tak określił sposób walki swoich przeciwników, żołnierzy z Waffen SS: „Ci ludzie biją się w sposób, jakiego nigdy jeszcze nie widziałem. Jakby kochali walkę, niemal ją czcili”. Sami opisywani temu nie zaprzeczali. Kapitan z elitarnej dywizji pancernej SS „Leibstandarte Adolf Hitler” pisał w jednym z listów: „Starcia toczone w Rosji zapamiętam na zawsze raczej z powodu samego piękna walki, a nie osiąganych sukcesów. Wielu ludzi zginęło w straszliwych warunkach – niektórzy jako tchórze – ale dla tych, którzy przeżyli, nawet ten krótki okres wart był straszliwych cierpień i niebezpieczeństw. Po tym wszystkim doszliśmy do miejsca, gdzie nie troszczyliśmy się ani o siebie, ani nawet o Niemcy, ale żyliśmy myślą o kolejnym starciu i walce z wrogiem.

To był ten przerażający sens bytu, to niesamowite uczucie, że każdy nerw w naszym ciele reagował tylko na walkę


Data publikacji: 16.09.2014
Leszek Molendowski

Wpis i tekst nie ma związku z obecną sytuacją polityczną.
  
Electra19.06.2018 18:05:24
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » POGADUCHY KRÓTKOFALOWCÓW » WEHRMACHT NA PODSŁUCHU. CZEGO ALIANCI DOWIEDZIELI SIĘ OD PODSŁUCHIWANYCH JEŃCÓW?

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta